przyśpiewki-kibiców

Najlepsze przyśpiewki kibiców. Stadionowe utwory piłkarskich fanów

Bez kibiców nie ma futbolu. Boleśnie przekonaliśmy się o tym w trakcie globalnej pandemii. Piłkarscy fani nie mogli wchodzić na stadiony i od razu futbol utracił część swojego uroku. Jak ważna jest atmosfera podczas meczów na najwyższym poziomie mieliśmy okazję się przekonać w każdej z najlepszych europejskich lig, a także w Lidze Mistrzów. Postanowiliśmy więc poszukać kilku najlepszych, najzabawniejszych i najbardziej pomysłowych przyśpiewek kibiców piłki nożnej. Stadiony bez nich świeciłyby pustkami i nie byłoby żadnego sensu ich istnienia, dlatego postanowiliśmy poświęcić nieco uwagi kibicom.

We’ve got Salah – Liverpool FC

Na początek piosenka napisana przez jednego z fanów Liverpoolu. Powstała w czasach, gdy sławę zyskiwało ofensywne trio The Reds z Mohammedem Salahem na czele. Utwór stał się hitem wśród kibicowskiej społeczności i dziś każdy szanujący się fan Premier League powinien go kojarzyć. Wpada w ucho i nie traci na aktualności. Dopóki Sadio Mane i Roberto Firmino występują na Anfield, można ją śmiało przytaczać przy każdym meczu Liverpoolu.

Szkoła, praca, dziewczyna rodzina – Legia Warszawa

W naszym zestawieniu znalazło się także miejsce dla polskiego zespołu. Kibice Legii Warszawa mają w swoim repertuarze niejedną przyśpiewkę. Wybraliśmy jednak dość nietypową, która odzwierciedla uczucia fanów względem stołecznego klubu. Poza tym chyba każdy kibic piłki nożnej może się utożsamiać z tymi słowami, gdyż kiedy gra nasza ulubiona drużyna, wszystko inne przestaje się liczyć.

Will Grigg’s on fire – Wigan Athletic

Fani Wigan Athletic podmienili słowa znanego utworu pt. „Freed from desire” i powstała specjalna piosenka o ich napastniku. Will Grigg stał się ulubieńcem kibiców, gdy seryjnie zdobywał bramki w sezonie 2015/2016. Napastnik rodem z Irlandii Północnej przyczynił się również do wyeliminowania Manchesteru City z krajowego pucharu i to wtedy większe grono po raz pierwszy usłyszało nie tylko o nim, ale też piosenkę o nim. Jako że po tym sezonie nadeszło Euro 2016 reprezentacja Irlandii Północnej częściej niż swojego hymnu słuchała piosenki o Willu Griggu. No cóż, słowa pasują jak ulał.

Victor Wanyama – Southampton

Silny i dobrze zbudowany pomocnik w środku pola to skarb dla drużyn z Premier League. Victor Wanyama z pewnością wpisywał się w tę charakterystykę i choć wśród polskich ekspertów był często niedoceniany, to na Wyspach wyrobił sobie niezłą renomę. Zanim trafił do Tottenhamu, występował w Southampton, a wcześniej w Celtiku Glasgow. To jednak kibice Świętych stworzyli dla niego specjalną piosenkę, która bazowała na znanej powszechnie „In the jungle, the mighty jungle”, którą możecie kojarzyć chociażby z Króla Lwa. Być może dlatego Wanyama zdecydował się podbijać Amerykę i przeniósł się do Montrealu Impact występującego w MLS.

Sechs mal Deutsher Meister – HSV

Utwór o sześciokrotnym mistrzu Niemiec stał się popularny na stadionach Bundesligi. Później podłapało go wiele innych drużyn, które mają na koncie najważniejsze trofea w Niemczech, ale trzeba oddać zespołowi z Hamburga co jego. Przyśpiewka wpada w ucho i chodź nie jest wyśpiewywana w najpiękniejszym języku na świecie, to należy przyznać, że rytmiczne wykonanie robi wrażenie.

Forza BVB -Borussia Dortmund

Zostajemy na niemieckich boiskach, by docenić jednych z najlepszych kibiców na świecie. Signal Iduna Park należy do najgorętszych obiektów na świecie, a kibice Borussii Dortmund dbają o to, by tak pozostało. Poniżej jedno ze starszych wykonań pieśni Forza BVB, gdy barwy klubu reprezentowała jeszcze słynna polska trójka z Dortmundu.

Yaya/Kolo Toure – Manchester City

Bracia Toure z pewnością dobrze wspominają swoje kariery na Wyspach Brytyjskich. Gra w Manchesterze City, podczas gdy ten klub odnosił największe sukcesy to nie byle co. Jednak oprócz znakomitej gry na angielskich boiskach zapamiętamy ich z jednej symptomatycznej przyśpiewki. Hitem internetu stał się filmik, na którym to Steven Gerrard przewodził grupie śpiewającej o braciach Toure. Zresztą sami sprawdźcie, bo słowami ciężko to opisać.

Giroud – Arsenal

Kolejna przyśpiewka również dotyczy jednego z zawodników Premier League. Olivier Giroud był przez pewien czas groteskową postacią w Arsenalu, jednak nie można odmówić mu zaangażowania. Zresztą występował w klubie z północnego Londynu na tyle długo i strzelił tak wiele goli, że nie mógłby przemknąć niezauważony. Francuski napastnik przyczynił się też do zdobycia pierwszego trofeum przez Kanonierów po bardzo długim okresie posuchy pucharowej. Nic dziwnego, że zasłużył na własną piosenkę od fanów The Gunners. Dziś już w Arsenalu nie gra, ale z pewnością wielu fanów wspomina rosłego napastnika z sentymentem.