turystyka-groundhopping

Groundhopping – hobby czy styl życia?

Oficjalna terminologia wyraźnie opowiada się po jednej ze stron. Według niej groundhopping to hobby, które polega na zwiedzaniu stadionów i boisk, a także uczęszczaniu na mecze. Jednak gdyby zapytać prawdziwych zapaleńców, powiedzą nam, że to zdecydowanie coś więcej niż zwykłe hobby. Jak to w końcu jest? Zapraszam do lektury.

Co to jest groundhopping?

Groundhopping to połączenie dwóch angielskich terminów w jeden. “Ground” czyli boisko, a “hop” oznacza skakanie. W wolnym tłumaczeniu skakanie po boiskach, jednak w Polsce chyba bardziej odpowiednie będzie posłużenie się turystyką stadionową. Zdecydowanie łatwiej pozwala się zorientować o czym mowa i nie powoduje dodatkowych pytań. Groundhopping został zapoczątkowany w latach 70. XX wieku. Oczywiście kolebką takiego podróżowania jest ojczyzna futbolu, czyli Anglia.

Po takim czasie popularne stało się zwiedzanie w całej Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Norwegii czy Niemczech. Polecamy wycieczki stadionowe po serbskim Belgradzie. Najbardziej intrygujące stały się jednak nie te najbardziej znane miejsca, chociaż na dobry początek warto je odwiedzić. Miłośnicy turystyki stadionowej zagłębiają się w tym temacie do granic możliwości. I nie bez powodu użyto tu sformułowania “zagłębiać się”, bo częstym zjawiskiem jest schodzenie do niższych lig w poszukiwaniu największych doznań.

Grounhopperzy oglądają wszystko. Od rozgrywek Ligi Mistrzów, po starcia lokalnej A-klasy. Co jednak najlepsze w tym rodzaju spędzania wolnego czasu. Zwiedzasz tak jak lubisz i to co lubisz. Nie ma odgórnie narzuconych zasad i jest tutaj pełna dowolność. Istnieje również podział wśród zainteresowanych. Oprócz groundhoppingu jest jeszcze groundspotting. Ten z kolei polega na zwiedzaniu stadionów wtedy, gdy nie są rozgrywane na nim żadne mecze. Warto wiedzieć, że początkowo groudhopping dotyczył tylko boisk piłkarskich, jednak z czasem rozszerzył się także na inne dyscypliny sportowe.

turystyka-stadionowa-groundhopping

Drogi biznes?

Czy groundhopping może uprawiać każdy? Tak, ale tylko do pewnego pułapu. Wbrew pozorom jest to pasja, która sporo może kosztować. Jeżdżenie na mecze co weekend może pochłaniać masę pieniędzy, a przecież do zwiedzenia jest ogrom miejsc. Wtajemniczeni twierdzą, że jeden mecz w lidze włoskiej czy nawet węgierskiej wiąże się z wydaniem ok. 1500 złotych. Dużo, mało, kwestia indywidualna. Warto wspomnieć, że stadionowi turyści lubią sobie wzajemnie pomagać i wspierać w swojej pasji. Na przykład załatwią nocleg w tańszej cenie. Groundshopping łączy ludzi i daje im szasnę ciekawie spędzonego czasu. 

Turystyka stadionowa z zasadami

W najpopularniejszych krajach, czyli Anglii oraz Niemczech, założono kilka organizacji, które zbierają kibiców podróżujących po świecie. Muszą jednak oni trzymać się pewnych reguł. Przede wszystkim mecz można sobie zaliczyć, jeśli gra toczy się o jakąś stawkę. To znaczy, że sparingi nie biorą udziału. Po drugie trzeba obejrzeć cały mecz od początku do końca. Nie można nawet na chwilę opuścić stadionu. W końcu trzeba mieć też jakiś dowód, czyli bilet z danego spotkania.

Istnieje wiele miejsc w internecie, gdzie groundhopperzy chwalą się swoimi wyjazdami i dzielą się wrażeniami z podróży. Powstały grupy i fora, na których zapaleńcy sportowej turystyki mogą ze sobą podyskutować na temat swojej zajawki. Mało tego, wiele osób prowadzi blogi związane ze zwiedzaniem stadionów i opisuje, jak wygląda to hobby od wewnątrz. Można dzięki nim nie tylko przekonać się, jak wygląda mnóstwo miejsc, ale też poznać masę smaczków, które dodają uroku takim sportowym wyprawom.

groundhopping-turystyka-stadionowa

Więcej = lepiej

Wśród wewnętrznych kręgów groundhopperzy lubią ze sobą rywalizować. Wiąże się to z liczbą obejrzanych meczów, odwiedzonymi stadionami, czy najbardziej egzotycznymi miejscami na mapie. Poza rywalizacją, istotny jest także inny element społeczny. Sami podróżnicy uważają, że jest to coś więcej niż hobby, a zwiedzanie daje możliwość zobaczenia nowych, nieoczywistych miejsc, a także poznania ciekawych ludzi. To dobry sposób na połączenie pasji do sportu z zamiłowaniem do podróży. W końcu oprócz oglądania meczów, zwiedza się też kawał świata, a jak wiadomo – podróże kształcą.