stadiony-bukaresztu-rumunia

Piłkarski Bukareszt, czyli futbol w stolicy Rumunii

Było już o stadionach w Ekstraklasie, naszych zagranicznych sąsiadach i potężnych obiektach w typowo piłkarskich krajach. Jednak dobrze jest czasem zmienić cel podróży, więc dziś zajrzymy do stolicy Rumunii, czyli Bukaresztu. Miejscowość z wieloma znanymi klubami w Europie, które w przeszłości osiągały wielkie sukcesy. Najlepszym przykładem jest Puchar Europy wzniesiony przez piłkarzy Steauy Bukareszt w 1986 roku, więc temu zespołowi postanowiliśmy poświęcić nieco więcej uwagi w dalszej części tekstu. Na początek jednak szybki tour po największych stadionach głównego rumuńskiego miasta.

Stadiony Bukaresztu

Liczba ludności w Bukareszcie waha się pomiędzy 1,8 i 1,9 miliona osób, więc nic dziwnego, że w stolicy swoje siedziby ma mnóstwo klubów piłkarskich. Obecnie w sezonie 2021/2022 w najwyższej klasie rozgrywkowej występują trzy kluby, a każdy z nich może się pochwalić ogromnym stadionem. Do tego dorzuciliśmy jeszcze dwa obiekty należące do klubów z niższych lig, a które mają pojemność przekraczającą 10 tysięcy. Zapraszamy do zapoznania się ze stadionowym przewodnikiem po Bukareszcie.

arena-nationala-bukareszt

Arena Națională

Pierwszy i oczywiście najważniejszy jest Stadion Narodowy Rumunii, który stanął w stolicy w sierpniu 2011 roku po ponad trzech latach budowy. Kosztowała ona w sumie 234 miliony euro. Oficjalne otwarcie obiektu miało miejsce we wrześniu podczas meczu Rumunii z Francją w ramach eliminacji do mistrzostw Europy. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a ponad rok później został ustanowiony rekord frekwencji w trakcie meczu eliminacji mistrzostw świata z Holandią, przegranego przez Rumunię 1:4. Na trybunach zasiadło wtedy 53 239 osób, a to wciąż o dwa tysiące mniej niż ogólnie jest w stanie pomieścić obiekt. Najbardziej prestiżowym meczem, który odbył się na tym stadionie był jednak finał Ligi Europy w 2012 roku, w którym Atletico Madryt pokonało Athletic Bilbao 3:0.

Stadionul Dinamo

Stadion Dinama Bukareszt miał swoją inaugurację w październiku 1951 roku. Gospodarze pokonali wtedy Locomotiv Timisoara 1:0. Trybuny mogą pomieścić jednocześnie 15 300 widzów wliczając w to strefę dla VIP-ów. Planowane jest jednak przeniesienie na nowy obiekt w 2023 roku, ale cały proces praktycznie wcale nie idzie naprzód. Najważniejsze mecze jakie rozgrywało tutaj Dinamo to starcia w europejskich pucharach z Evertonem czy Bayerem Leverkusen. Dwukrotnie wystąpiła tu również reprezentacja Rumunii w meczach towarzyskich przeciwko Japonii (1:1) oraz Gruzji (2:1). Jako ciekawostkę można zapamiętać wydarzenie z kwietnia 2001 roku, kiedy odbywały się tu prace związane z renowacją obiektu, około 20 metrów od trybun znaleziono pocisk z czasów II wojny światowej.

stadion-dinamo-bukareszt

Stadionul Cotroceni

Kolejnym obiektem na naszej liście jest stadion o nazwie Cotroceni, którego pojemność wynosi ponad 14 500 miejsc. Został on wybudowany w 1995 roku i był tym samym pierwszym stadionem powstałym po upadku komunizmu w Rumunii w 1989 r. Od tego czasu rozgrywał tu swoje mecze nie tylko miejscowy klub Progresul, ale również odbyło się wiele koncertów słynnych wokalistów (np. Enrique Iglesias, Kylie Minogue) oraz najpopularniejszych zespołów (Iron Maiden, Metallica). Z kolei piłkarskich kibiców pewnie bardziej zainteresuje fakt, że obiekt był gospodarzem finału Pucharu Rumunii w 2004 i 2005 roku. Co ciekawe w obu edycjach zwyciężało Dinamo Bukareszt.

Stadionul Giulești/Valentin Stănescu

Po Steaule i Dinamo przyszedł czas na obiekt Rapidu Bukareszt, jednak z tym wiąże się nietypowa historia. Kibice nazywają go Giulesti od części Bukaresztu, w której jest położony, a sam stadion nosi imię trenera Stanescu, pod wodzą którego Rapid zdobył pierwsze w historii mistrzostwo kraju. Po niemal 80 latach klub wyprowadził się ze swojego obiektu II kategorii UEFA, który służył mu w latach 1939-2019. Jego pojemność wynosiła ponad 19 tysięcy miejsc, a nowy obiekt ma być nieco mniejszy od poprzedniego. Rapid Arena, która ma być nowym domem drużyny będzie mogła pomieścić 14 tysięcy widzów, a koszt budowy ma się zamknąć w 67 milionach euro. Obecnie Rapid swoje mecze rozgrywa jeszcze na zastępczym obiekcie Orăşenesc w Mioveni, a na otwarcie swojego stadionu czekają dłużej niż pierwotnie planowano.

stadion-rapid-bukareszt

Stadionul Regie

Ten obiekt został wybudowany w 1920 roku i przed wojną należał do nieistniejącego już klubu Belvedere FC. Obecnie swoje mecze na tym wielofunkcyjnym stadionie rozgrywa zespół Sportul Studenţesc Bukareszt, który w we wrześniu 1987 roku mierzył się tutaj z GKS Katowice. Było to spotkanie w ramach 1. rundy eliminacji Pucharu UEFA i gospodarze wygrali wtedy 1:0, a na trybunach zasiadło 13 tysięcy osób. Jest to o tyle ciekawe, bo oficjalna pojemność stadionu wynosi 1000 miejsc mniej. W 2004 roku przeszedł modernizację, ale to w poprzedniej dekadzie rozgrywano tu najważniejsze mecze. Były one szczęśliwe dla innej drużyny z Bukaresztu, którą w dalszej części tekstu bardziej przybliżymy. Steaua wygrała tutaj finał krajowego pucharu w 1992 roku, a trzy lata później zwyciężyła w Superpucharze Rumunii. Jak widać to szczęśliwy obiekt dla tej drużyny i tym zgrabnym manewrem, możemy przejść do historii największego klubu w kraju.

Niegdyś Steaua, dziś FCSB

W historii piłki nożnej nieraz już widzieliśmy sytuacje, w których klub zmieniał swój herb. Na taki ruch decydowano się albo ze względów estetycznych, albo np. marketingowych. Nawet tak wielki klub jak włoski Juventus postanowił zmienić swoje logo i choć początkowo spotkało się to z dezaprobatą wielu miłośników piłki nożnej, to dziś już wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Inaczej jest w przypadku pewnej drużyny ze stolicy Rumunii. Co prawda poza Bukaresztem pewnie większość już przywykła, że Steaua została przemianowana na FCSB, jednak kibice klubu do dziś nie mogą się z tym pogodzić. Tak samo zresztą jak właściciel rumuńskiej ekipy, który najchętniej nie zmieniałby nic, gdyby nie musiał.

Władca despotyczny

Gigi Becali z pewnością nie jest człowiekiem, o którym możemy powiedzieć “bezbarwny”. Nazywany szaleńcem, gangsterem, faszystą czy homofobem z pewnością nie może być traktowany jak powietrze i nie da się przejść obok niego obojętnie. Rumun stoi na czele najbardziej utytułowanego klubu w swoim kraju już od ponad 16 lat. Kiedyś Steaua Bukareszt, dziś FCSB, ponieważ od kilku lat klub nie posiada już prawa do używania oryginalnej nazwy. Dlaczego tak się stało? Straciła je po procesie sądowym z rumuńską armią.

steaua-logo

Niech rozstrzygnie sąd

Becali przez wiele lat sądził się z krajowymi siłami zbrojnymi o herb oraz nazwę klubu, która miała być zarezerwowana tylko dla rządu. Ostatecznie ten proces przegrał. Sąd pod koniec roku 2016 ogłosił, że prawa do symboli oraz nazwy Steaua ma rumuńskie ministerstwo obrony narodowej. W związku z tym dwa miesiące później, czyli w lutym 2017, klub wydał oświadczenie, w którym oznajmia, że zmienia swoją nazwę na FCSB, co oczywiście jest w domyśle skrótem od Fotbal Club Steaua Bukareszt. Na temat owej zmiany wypowiedział się wspomniany we wstępie właściciel rumuńskiego hegemona.

  • Cały świat zna nas jako Steaua. Zmieniłem oficjalną nazwę na FCSB, ale oni nie mogą zmienić nic poza tym, tylko Bóg mógłby zdecydować, by Steauy nie było. – Gigi Becali, krótko po zarejestrowaniu nowej nazwy klubu.

Nowy twór Steauy

Po co to wszystko? Oprócz konfliktu interesów z krajową obroną narodową, klub musiał dokonać zmiany, aby uzyskać licencję na występy w najwyższej lidze krajowej oraz rozgrywkach Ligi Europy UEFA. Niektórym kibicom nie spodobała się zmiana nazwy, herbu oraz barw ich ukochanej drużyny. Postanowili więc oni utworzyć nowy klub pod oryginalną nazwą Steaua Bukareszt, który rozpoczął swoją przygodę od rozgrywek czwartej ligi. Cel nowej ekipy był prosty. Szybki awans do najwyższej ligi w Rumunii, jednak do tej pory nie udało się przeskoczyć nawet jednego szczebla wyżej.

FCSB czy Steaua?

Steaua Bukareszt to najbardziej utytułowany rumuński klub w historii. W swojej gablocie ma między innymi 26 trofeów za mistrzostwo Rumunii, a także Puchar Europy, zdobyty w 1986 roku oraz Superpuchar Europy wygrany rok później. Na powtórzenie sukcesów na arenie międzynarodowej nie ma co liczyć, a co gorsza nawet z krajowego piedestału FCSB zostało zrzucone przez Cluj. Szczególnie musiało to zaboleć Gigiego Becaliego, który słynie ze skrajnie prawicowych, narodowych poglądów, a CFR Cluj kojarzony jest mocno z Węgrami. Mamy też tutaj coś o stadionach Budapesztu, ale pan Becali prawdopodobnie wypowiedziałby się o nich tak, jak o swoich największych rywalach:

  • CFR Cluj? Klub fundowany przez węgierskich masonów. Nie ma mowy, żeby węgierski klub reprezentował Rumunię w rozgrywkach europejskich. To byłby wstyd.

Możemy łatwo stwierdzić, kogo Becali uważa za swojego największego rywala, więc nie mógł być specjalnie szczęśliwy, gdy w sezonach 17/18 oraz 18/19 to właśnie Cluj sięgało po mistrzostwo Rumunii. Ostatni triumf Steauy to rok 2015, więc od tamtej pory minęło sporo czasu. Od zmiany nazwy i herbu FCSB jest takim rumuńskim Adamem Miauczyńskim – wiecznie drugie. Najpierw lepszy okazał się FC Viitorul pod wodzą Gheorghe Hagiego, dla którego było to pierwsze i jak na razie jedyne mistrzostwo Rumunii. W sumie nic dziwnego skoro ten klub istnieje niewiele ponad 10 lat.

fcsb-logo

Później klub z Bukaresztu niezmiennie oglądał plecy znienawidzonego przez Becaliego Cluju. Tak jak Steaua była najbardziej zasłużonym klubem w kraju, tak FCSB nie może się do tej pory pochwalić żadnym pucharem. Czyżby jednak Bóg zadecydował, że Steauy już nie ma? Na pewno nie zgodzi się z tym Becali, ale póki co FCSB nie wygrało niczego i w żaden sposób nie może nawiązać do sukcesów sprzed lat. Bez znaczenia czy chodzi o rozgrywki ligowe, czy o mniej istotne krajowe puchary.

Nowe prawo z dnia na dzień

Po przegranej sprawie w sądzie i wydanym oświadczeniu, wszyscy musieli się błyskawicznie dostosować do nowej rzeczywistości. Jako że chodziło o największy klub w kraju, nie było to takie proste. Na telebimach meczowych zamiast herbu obu drużyn był tylko jeden z nich a obok pusty prostokąt. Z kolei zamiast nazwy, widniał napis “gospodarze” bądź “goście” w zależności od tego, gdzie rozgrywany był mecz. Na koszulkach herb zaklejono prowizorycznie taśmą, więc można było zobaczyć samo logo sponsora i znaczek Nike. Klubowy autokar uświadczył między czerwonymi i niebieskimi kolorami, białą nierówną plamę, która pojawiła się w miejscu herbu. Nawet kibice musieli zasłaniać symbole, z którymi tyle lat się utożsamiali. Zdjęcie, na którym kibic ma zaklejoną nazwę swojego klubu na kurtce, może wywołać mieszane uczucia.

Wszystko na czym znajdowała się nazwa “Steaua” lub charakterystyczna, złota gwiazda musiało zniknąć. Komentatorzy telewizyjni czy stadionowi określali zespół, jako “Mistrzów Rumunii”, a na dokładkę, nawet gdy drużyna grała u siebie musiała wystąpić w wyjazdowym komplecie strojów, bo przecież do barw także utraciła prawo. Nie wyglądało to zbyt optymistycznie.

fcsb-steaua

Co dalej panie Becali?

Klub zaprezentował nowy herb. Barwy zmieniono nieznacznie, aczkolwiek odszedł od koszulek w czerwono-niebieskie pasy. Aktualnie prawie cały komplet stroju jest czerwony, a niebieski kolor obejmuje tylko getry piłkarzy. Po początkowym szoku związanym ze zmianami, później FCSB przeszło z tym do porządku dziennego. Najważniejsze było w tym wszystkim pozostanie w ekstraklasie, więc drużyna miała ułatwione radzenie sobie z tą sytuacją. Becali zaakceptował stan rzeczy i poszedł z tym dalej, ale rumuńska armia nie poprzestała na odebraniu tożsamości klubowi.

Konflikt przeniósł się także na płaszczyznę wirtualną. EA Sports zostało wezwane do odebrania trofeów klubowi FCSB z gabloty w grze FIFA 20. Wojsko chce, żeby wszystkie skojarzenia klubu ze Steauą zostały zlikwidowane. W końcu założyło swój klub w czwartej lidze (co najlepsze za pieniądze Becaliego), by wrócić do najwyższego poziomu w Rumunii. Pomóc ma w tym 40 milionów euro, których domaga się armia od Gigiego za dekadę nieuprawnionego używania herbu, nazwy i barw. Oczywiście sympatyczny właściciel mówi, że rząd nie dostanie od niego już żadnych pieniędzy i nie będzie im płacił, a jeśli będzie trzeba, to ogłosi bankructwo klubu i rozpocznie również od nowa od najniższego poziomu rozgrywkowego.

Jak by się ta sprawa nie rozwiązała, to wszystko zmierza do bezpośredniej konfrontacji FCSB ze Steauą. Nie wiadomo tylko, w którym miejscu się te drużyny spotkają. Albo w czwartej lidze, po bankructwie pierwszych. Albo w ekstraklasie, po serii awansów wojskowej Steauy. To byłoby nie lada wydarzenie, chociaż nie wiadomo czy wyrażenie “starcie na śmierć i życie” nie nabrałoby zbyt realnego wymiaru. Jedno z kolei jest pewne byłyby to nowe i największe derby Bukaresztu, więc warto obserwować rozwój przyszłych wydarzeń.